Recepta na sukces? To proste: legendarny choreograf ("poeta ciała i tancerz słów" jak twierdzi The Independent, "dwudziestowieczna odpowiedź na Lorda Byrona" zdaniem Guardiana) i młodzi polscy artyści. Spektakl taneczny „Happy” w choreografii charyzmatycznego Nigela Charnocka (współzałożyciela i wieloletniego frontmana słynnej DV8 Physical Theatre) i z udziałem 9 polskich tancerzy zawojował publiczność polską, brytyjską i czeską, a teraz podbija serca Hiszpanów, na Festival Internacional Madrid en Danz.
Charnock przedstawił nas, Polaków, na „polskiej” wsi, tańczących do dźwięków „polskiej” muzyki i prezentujących naszą „polską” naturę. Cudzysłowy stąd, że w spektaklu pojawiają się stereotypy, które – zdaniem Charnocka – potwierdziły się podczas jego wielokrotnych odwiedzin w Polsce. Ale Charnock znalazł także w Polakach niezwykłą energię, często tłamszoną w życiu codziennym, oraz poczucie humoru.
„Happy” pokazywany jest w Madrycie, a później także w Moskwie w ramach projektu „nowy POLSKI taniec”. Znaleźć tam można wszystko, co charakteryzuje polski taniec ostatnich lat: skłonność do eksperymentów, dynamizm, różnorodność doświadczeń i wykształcenia tancerzy, eklektyzm, wirtuozerię, a także częste puszczanie oka do publiczności. To pasuje do osobowości Charnocka, wytrwałego tropiciela niepowtarzalnych doświadczeń zarówno dla tancerzy, jak i dla publiczności, mistrza improwizacji, wielbiciela czarnego humoru. Każde z przygotowanych przez niego przedstawień jest niepowtarzalne. Szczęściarzami są ci, którym udało się zdobyć bilet.