„Polityka jest przestrzenią możliwości, kultura zaś jest możliwością przestrzeni” miał powiedzieć pewien anonimowy artysta podczas lunchu w Lublinie. Do podobnych wniosków doszło ponad 300 uczestników Kongresu Kultury Partnerstwa Wschodniego, który odbył się w tym mieście między 21 a 23 października. Praktycy kultury: artyści, menedżerowie i animatorzy kultury, przedstawiciele ministerstw, samorządów, organizacji pozarządowych, środowisk akademickich i mediów z 17 krajów obradowali bez sztywnego podziału na mówców i słuchaczy. Organizatorzy Kongresu celowo odeszli od tradycyjnych referatów, zamiast tego urządzili spotkania robocze i warsztaty, które dawały wszystkim obecnym możliwość aktywnego uczestnictwa. Krzysztof Czyżewski, przewodniczący Rady Programowej Kongresu Kultury Partnerstwa Wschodniego stwierdził w swoim eseju, że gdybyśmy wcześniej położyli nacisk na wielokulturowość, być może udałoby się uniknąć wojen w byłej Jugosławii, a nawet XX- wiecznych totalitaryzmów.
- Ludzie kultury są bardziej kreatywni, bardziej otwarci i odważni, gdy chodzi o zmianę i to właśnie oni mogą popchnąć ten projekt do przodu – twierdzi ukraińska kulturolog Iryna Magdysz. A Lublin to miasto-symbol; tam w 1569 r. podpisano Unię Lubelską, która zapoczątkowała istnienie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, wielokulturowego organizmu państwowego, który przetrwał prawie 200 lat. Ta przestrzeń pokazała już swoje możliwości, teraz pokazuje je po raz wtóry.