Kiedy wicehrabia de Valmont pragnął podbić serce cnotliwej pani de Tourvel (mowa oczywiście o bohaterach słynnej książki Choderlosa de Laclosa „Niebezpieczne związki”, sportretowanych mistrzowsko na ekranie przez Johna Malkovicha i Michelle Pfeiffer), rozdawał jałmużnę biedakom. Dzisiaj mógłby zabrać swoją wybrankę na festiwal filmów dokumentalnych HumanDoc. Pani de Tourvel z pewnością wyszłaby z projekcji cała we łzach, a Valmont mógłby dopełnić dzieła hojną wpłatą na jakiś humanitarny cel.
Między 12 a 17 listopada w Kinotece PKiN w Warszawie można było obejrzeć filmy dokumentalne, długo i krótkometrażowe, opowiadające o problemach, z jakimi boryka się dzisiejszy świat. „Krwawe diamenty”, zalew plastiku, ubóstwo, talibowie, imigranci, szukający lepszego życia w bogatych krajach, Palestyna, Chile, Gruzja, Chiny... Uczestnicy festiwalu mogli podyskutować z twórcami filmów, a także obejrzeć reklamy społeczne, poruszające ważne problemy rozwojowe świata. Dodatkową atrakcją festiwalu były premiery: kilka filmów właśnie tu pokazywanych było po raz pierwszy w Polsce. Wśród nich m.in. słynne już „Nieme glosy” (Little voices) J. Carrillo i O. Andrade, animowana historia dzieci wcielonych do kolumbijskiej partyzantki.
Organizatorzy festiwalu poważnie potraktowali hasło „kino świata, kino bez barier”.
Część pokazów została dostosowana dla potrzeb osób niedowidzących i niedosłyszących, wiele filmów jest dostępnych dla tych, którzy nie mogli osobiście pojawić się w Warszawie ( na stronie iplex.pl), pokazy w Kinotece były za darmo. Jedną z najciekawszych inicjatyw festiwalu jest happening na Dworcu Centralnym w Warszawie, gdzie filmy wyświetlane były w przestrzeni publicznej. Nawet ci, których pociąg odjeżdżały lada chwila, nie mogli przejść obojętni.