Czy jest coś bardziej ulotnego niż tęcza? Chyba tylko ludzkie cienie i powolne zniszczenia, jakich dokonuje czas. W Brukseli nie działał jednak czas ani cuda natury, ale trójka polskich artystów, którzy zaprezentowali swoje instalacje w ramach projektu „Fossils and Gardens”.
Na placu przez Parlamentem Europejskim wzniósł się różnobarwny łuk ze sztucznych kwiatów. Autorka instalacji Julita Wójcik podkreśla, że chodzi o nadzieję, pokój na świecie i tolerancję. A poza tym: zobaczyć tęcze przynosi przecież szczęście.
Kilka kroków dalej, już w korytarzu wejściowym Parlamentu, spieszący do swoich zadań urzędnicy stąpają po świetlnych sylwetkach ludzi, które spieszą się tak samo, jak ci z krwi i kości. To instalacja Dominika Lejmana „Podwójna warstwa”. Ludzie ze światła to przetworzone nagrania z kamer monitoringu z różnych miast Unii. Ich sylwetki stopniowo zagęszczają się, aż stają się trudne do rozpoznania i tworzą abstrakcyjny ornament.
A na Place du Congres, na fasadzie opuszczonego budynku z lat 70. pojawia się stopniowo regularny wzór. Maurycy Gomulicki wybija szyby wieżowca tak, aby ciemne kwadraty ułożyły się w logo Bauhausu. Imituje czas, ale w odróżnieniu od jego chaotycznych działań, sam działa planowo.
Tęczę zniszczą wiatr i deszcz. Świetlne sylwetki ludzi w korytarzu Parlamentu znikną, gdy odcięty zostanie prąd. A chaotyczny czas i tak pokona wzory Gomulickiego. Po projektach pozostanie wspomnienie i – być może – przekonanie, że Polaków stać jednak na poczucie humoru, dystans do siebie samych i optymizm.